Refundacja leków wymaga powrotu do normalności.

 

9 grudnia prezes Federacji Porozumienie Zielonogórskie Jacek Krajewski przedstawi w Sejmie RP obywatelski projekt nowelizacji ustawy refundacyjnej.  W tej kadencji będzie to już drugie podejście – zaplanowane w ubiegłym tygodniu pierwsze czytanie się nie odbyło, z powodu zamieszania wokół Trybunału Konstytucyjnego. Mamy nadzieję, że tym razem wszystko pójdzie zgodnie z planem i o godz. 13-tej posłowie wysłuchają argumentów, dlaczego trzeba przywrócić normalność w zasadach refundacji leków.

 

W swoim projekcie Porozumienie Zielonogórskie proponuje m.in., by refundacja leków była uwarunkowana jedynie wskazaniami medycznymi (o których zgodnie ze swoją wiedzą decyduje lekarz),  nie zaś  decyzjami urzędników. Dlaczego to takie ważne?

 

– Obecnie obowiązujące przepisy refundacyjne są niekorzystne zarówno dla pacjentów, jak i dla lekarzy – wyjaśnia Joanna Zabielska-Cieciuch, ekspert PZ. – Wystawianie recept stało się znacznie bardziej czasochłonne niż było to przed wejściem w życie aktualnej ustawy, bo lekarz musi dokładnie sprawdzić, czy w danym schorzeniu refundacja obowiązuje i w jakiej wysokości. Zasady mogą się zmieniać, bo co dwa miesiące minister zdrowia wydaje obwieszczenie, w którym jest to uregulowane.

 

Zabrany na czynności biurokratyczne czas, który lekarz powinien poświęcić choremu podczas wizyty, to tylko jedna z uciążliwości obecnego systemu refundacyjnego. Kolejna sprawa to absurdy związane z samą refundacją, które są na porządku dziennym w każdej praktyce. By nie wdawać się w szczegóły medyczne i nie posługiwać się urzędniczym żargonem, Joanna Zabielska-Cieciuch tłumaczy to na konkretnym przykładzie:

 

– Np. pacjent, cierpiący od lat na alergię, przychodzi po receptę na stosowany przez  niego od dawna lek przeciwalergiczny.  Jednak według urzędników, ten konkretny lek jest refundowany tylko w alergicznym nieżycie nosa ( i proszę nie pytać lekarzy, dlaczego!). Tymczasem pacjent akurat ma wysypkę na skórze. Nie jest przy tym istotne, że ten medykament będzie u niego skuteczny. Lekarz musi wystawić receptę na 100 proc. W przeciwnym razie po kontroli NFZ sam będzie musiał za niego zapłacić. Mamy dziesiątki takich przykładów, gdy lekarze są karani za to, że kierowali się wiedzą medyczną, skutecznością leku w danej chorobie i dobrem pacjentów.

 

Ekspert Porozumienia Zielonogórskiego dodaje, że w gąszczu zmieniających się wskazań refundacyjnych lekarz może też się zwyczajnie pomylić. A także pomyłka jest dla NFZ traktowana niemal jak przestępstwo wyłudzania nienależnej refundacji. Lekarze są przekonani, że taki system prowadzi jedynie do ograniczania refundacji, czego dowodem jest „zaoszczędzenie” w ten sposób ok. 2 mld zł przez NFZ w ciągu ostatnich lat obowiązywania ustawy. Są to jednak oszczędności kosztem chorych (którzy coraz częściej muszą w pełni płacić za leki) oraz karanych finansowo lekarzy.

Przypomnijmy, że obywatelski projekt ustawy Federacji Porozumienie Zielonogórskie w poprzedniej kadencji Sejmu zyskał poparcie wszystkich klubów poselskich, a mimo  to od kwietnia 2014 r. utknął w podkomisji sejmowej komisji zdrowia.